zimna-ciepła sobota :)

niedziela, 13.maja.2012, 21:45
No i pooo weekendzie. Właściwie nie ma powodu do smutku, bo jutro znowu śpię i nigdzie jechać o 6:39 nie muszę :D Ale za to jestem dwa dni w plecy z geografią i z ustnym polskim. No ale cóż, takie życie. Jutro to jakoś ogarnę.

Za to w końcu widziałam się z moim naaaajukochańszym i najpiękniejszym mężczyzną :) Nawet nie wiecie, jaka ja jestem zakochana. Cały tydzien się nie widzieliśmy, bo ja miałam matury, on pracę na drugą zmianę no i niestety nie udało się. W sobotę byliśmy u niego sami i w końcu mogliśmy się sobą nacieszyć :) Jestem taka szczęśliwa, że znalazłam taką miłość.

Dzisiaj za to milion godzin spędziłam w kościele. Bo dlatego, że śpiewam w "małym chórze" (że tak to nazwę:D) to musimy na róznych "imprezach" występować :) No i dziś pewien kolega został księdzem. Właściwie nigdy nie brałam udziału w takim wydarzeniu, a to prawie, jak slub! Chociaż trochę inaczej :) Ale i tak miałam ciary, kiedy tak z chóru patrzyłam, jak się uśmiechał no i cieszył z tej całej sytuacji. No i po raz kolejny się zastanawiam, czemu tacy fajni chłopcy zostaja księżmi! Oczywiście prosta odpowieź - powołanie. Ale on jest naprawdę super, mega mega pozytywny człowiek :)

MARZĘ o tym, żeby było już po maturach. Masakra, jak mnie to męczy. Mam tyle planów, co będę robić w tym czasie i już sie nie mogę doczekać wtorku przyszłego tygodnia, kiedy rano się obudzę i poczuję, że już mam wakacje :D Chcę się nauczyć robić na drutach, muszę wywalić WSZYSTKIE zeszyty stare i schować podręczniki, żeby przeczekały do sierpnia, kiedy je wystawię na allegro. Mam jeszcze trochę kasy na karcie upominkowej do Empika i chcę kupić sobie PIĘKNY zeszyt, w którym będą różne przepisy ze zdjęciami. A najbardziej marzy mi się książka Nigelli Lawson <3 Uwielbiam jej programy chyba już od najmłodszych lat, a właściwie odkąd mamy programy takie jak np. TVN style :D Zawsze z mamą oglądałam jej przeróżne programy i nadal to robię! Ale w internecie :P Niektóre potrawy ma naprawdę niesamowicie proste i pyszne :) W końcu kiedyś tam w przyszłości, może nawet niedalekiej, będę żoną, więc będę robić mojemu mężowi przepyszne jedzonko :* Ładnie udekorowane, podane... O jaaa, żeby to wszystko było tak piękne, jak teraz mi się marzy. Nie chciałabym, żebyśmy mieli pod górkę, ale pewnie - jak to w życiu - i to nas nie ominie :D

Miłego wieczoru i słonecznego (choć zimnego) poniedziałku :)
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

huraaa hurraaaa, jutro (znów) matura!

wtorek, 8.maja.2012, 20:01
Nic tak nie poprawia humoru jak bardzo pozytywny wynik z matury z matmy! :D Jak ja się dzisiaj nastresowałam, to sobie nawet nie wyobrażacie! Już pierwszym stresem rano było to, że postanowiłam pojechał pół godziny później, bo ostatnio chyba jednak byłam trochę za wcześnie :D Ale autobus przyjechał i w godzinę dojechał. OCZYWIŚCIE, jak to ja, jak zwykle miałam zajebiste szczęście i stał przede mną jakiś totalny wielki śmierdziel. Nie wiem czemu, ale ostatnio ciągle mi się zdarzały takie spotkania. I okej, w pewnych momentach jak zakrywałam nos myślałam sobie "ale ze mnie cham, człowiek biedny, nie ma się pewnie gdzie umyć, a ja tu takie rzeczy". No ale dzisiaj ten pan, co 5 minut wyciągał swoją super komórkę i coś sprawdzał. Aż w końcu stanąl sobie na środku, chwycił się rękami obu rurek u góry i tak oto WIETRZYŁ SOBIE PACHY. SUPER, jasne, wszyscy wąchajmy sobie pana! Wtedy stwierdziłam, że skoro na telefon go strać, to co, raz na tydzień się umyć to już nie? Albo wyprać ciuchy? Oczywiście od razu ból głowy, było mi niedobrze i jechałam tyłem, więc kosmos. Ja wyszłam z tego busa to czułam się jakbym miała zaraz zaliczyć glebę.

No ale CO DO MATURY. To powiem wam, że już dwie mam za sobą :D Jutro będzie trzecia, ale ustna :P Polski - temat fajny, oczywiście lalka i bezdomni. Nie jestem jakaś tego pewna, że poszło mi jakoś mega super. Czytanie ze zrozumieniem było ŚWIETNE, jako tekst, ale z pytaniami niektórymi o jakieś tam coś językowe i rózne inne funkcje było gorzej - no ale dzień przed maturą przypomniałam sobie, że coś takiego się na niej pojawia :D No ale coś tam napisałam.

Dzisiaj matma, jak już pisałam, nieźle się nastresowałam, ale jakoś poszło. Wszyscy mówią, że była łatwa - no i była :) Oczywiście narobiłam stos niepotrzebnych i głupich błędów, ale co zrobić. I tak na studia się nie liczy, więc cieszę się, że zdałam, a jak ładnie zdałam to .. tez się cieszę :D

Październik nam przyszedł! W końcu za dużo tego lata w maju, to trochę niższych stopni też się przydało :D

No to idę się przygotowywać psychicznie na ustny angol :D
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

co robi maturzysta? :D

wtorek, 1.maja.2012, 10:49
Oto właśnie mój sposób uczenia się do matury - piszę sobie notkę. I kurde, trochę wnerwia mnie to, że mylog nie podkreśla mi błędów, np. literówek. I nie umiem znaleźć tutaj w opcjach niczego, co mogłabym zaznaczyć i sprawdzałoby pisownię.

Co do matury. Od wczoraj powtarzam lektury na polski! Bo w końcu w piątek (weekendu początek) piszemy maturę z naszego pięknego języka :D Tak sobie własnie myślę, że lektury to my powinniśmy czytać na historii, bo jest wiele takich historycznych i przynajmniej miałaby ona sens, bo podczas przerabiania wiele bysmy się dowiedzieli. A na polskim powinniśmy się uczyć o tym, jaki ten nasz język jest piękny. Rozmawiać na różne ciekawe tematy, każdy by coś fajnego przygotowywał. A później na maturze mógłby być temat dotyczącu opisu, przypomnienia czegoś związanego z naszym pięknym krajem i językiem, ale liczyłaby się tutaj inwencja własna i docenianie piękna i kultury kraju. Można sobie tylko pomarzyć, ale fajnie by było. Bo jakby nie było, ja tam Polskę i język bardzo lubię :) Tu jest tyle pięknych miejsc, że to się w głowie nie mieści. Nawet moja mała mieścina. Teraz jest tak cudownie zielona i pachnąca, że czego chcieć więcej?


Powiem Wam, że wczoraj miałam kryzys. Tak mnie to dobiło, że jest majówka i TAKA pogoda, a ja siedzę w domu, bo S. w pracy, jedni się uczą, inni balują, a ja zupełnie nie pomyślałam wcześniej o tym, że przecież jest majówka. No i siedziałam sama w domu, więc postanowiłam zrobić sobie wieczorem salon urody. Najpierw wzięłam kąpiel i dokładnie zadbałam o stopy. Póxniej zrbiłam sobie jakąś maseczkę na stopy z fusów kawy, oliwy i cynamonu - i nawet fajna! Wcześniej wmasowałam krem :D No a później po zmyciu maseczki wmasowałam znowu krem no i bawełniane skarpetki. Lubię jak mam fajne pięty i paznokcie u stóp xd Też trochę je dopracowałam, bo ostatnio dużo chodziłam w balerinkach i i zrobiły mi się troche sine paznokcie i stóp, a nie mam za maych butów ;/ Tylko cholerne płaskostopie.

Dooooobra, koniec!!:D Jeszcze kilka lektur zostało, a później wiersze :D A poza tym niedługo koleżanka przychodzi, więc będzie odpoczynek :D
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

no to co, wakacje? :D

piątek, 27.kwietnia.2012, 11:59
Drodzy moi, oznajmiam, że przetrwałam tę męczarnię i dziś o 17:30 zakończę edukację w tej szkole! No ale jak to u nas w szkole, znowu muszą zrobić coś głupiego i zamiast mieć zakończenie dziś w południe, mamy je o 17:30! Czemu nie? Przecież nuda w piątek o 17:30 :D

W tym tygodniu w szkole zawitałam tylko w środę, jak mniejszość mojej klasy, ale większość w porownaniu do poprzednich dni :D Musieliśmy coś tam podpisać, a koleżanka dała mi część prezentu dla wychowawczyni, którą muszę spakować. No powiem wam, że jak rano wstałam to w ogóle nie myślałam o tym, że ostatni dzien szkoły dzisiaj xd Bo w sumie od paru dni nie chodzę. Ale teraz, jakoś tak częśliwa jestem, bo jeszcze taka pogoda i dobrze mi się wczoraj ćwiczyło na skrzypcach :D
Na dodatek, poszłam w środę i jak zwykle wychowawczyni zgarnęła mnie do roboty. Dziewczyny wypisywały jakies tam arkusze, a że ich zabrałko, to musiałam lecieć poza szkołę kserować, bo w szkole mamy za mało formatowe ksero :D Oczywiście, jeśli chodzi o sprawy dla dobra szkoły - możemy poza nią wyjść, ale we własnym interesie już nie.

Dla wychowawczyni mamy długopis z parkera z grawerem oraz album z naszymi zdjęciami, który robiła koleżanka. Cieszę się, że ktoś się za to zabrał, bo to byłaby masakra, jeśli musiałabym to zrobić.. Oglądnęłam dziś ten album, zanim go spakowałam, no i pomyślałam - słodko. Najfajniej oglądało się zdjęcia z obozu integracyjnego w pierwszej klasie i ogólnie te z pierwszej klasy. Wtedy wszyscy byli takimi totalnymi dzieciuchami, naprawdę! Chyba pierwszy raz zobaczyłam, że aż tak się zmieniliśmy :) Poza tym, wtedy jeszcze wszyscy się wzajemnie lubiliśmy i pierwszy rok (no może nie do końca cały) będę zawsze dobrze wspominać. Bo jak ktoś mnie pytał "jak szkoła? jak klasa?" to zawsze odpowiadałam, że lepiej trafić nie mogłam - no i chyba przesłodziłam :)

Ale mówi się, że ostatni rok jest najfajniejszy, bo wszscy siebie wzajemnie zaczynają doceniać. Ja nie miałam specjalnych konfliktów z nikim, ale też nie uwielbiałam każdego z osobna. Za to w trzeciej klasie jakoś tak zbliżyłyśmy się do siebie z M. i K. :) Naprawdę! I tym razem nie wychodzi to tylko ode mnie, ale od nich także! Ciągle mówią o tym, gdzie pojedziemy po maturze i że nie chciałyby urwać ze mną kontaktu. No bo one jednak obie z miasta, a ja jestem od nich prawie 30 km :)

A nauczyciele? Jeśli chodzi o naukę - zajebiści. Jeśli chodzi o kontakty, jako z ludźmi - beznadziejni. Oczywiście nie wszyscy! Zawsze będę dobrze mówić o mojej wychowawczyni, która uczyła nas angielskiego. Jest super kobietą, choć czasem ma swoje dziwne zachowania. Ale można z nią na luzie porozmawiac. Nigdy jej tego nie mówiłam, ale chyba gdyby nie ona to nigdy mój angielski nie wyglądałby tak, jak wygląda dzisiaj.
Facet z gegry - świetny przekazywacz wiedzy w sposób mega interesujący! Ale wredny jak...! Tzn. jeśli się mu nie podpadnie to nawet nawet da się go znieść, ale nie jest super człowiekiem.
No i oczywiście największa żmija w naszej klasie to żmija z polskiego. Nie będe mówić "nauczycielka", bo ona chyba nie zna definicji tego słowa. Nie poznałam nigdy tak wrednego człowieka i tak beznadziejnego nauczyciela jak ona. :) I współczuję wszystkim, którzy kiedykolwiek spotkają ją na swojej drodze, bo nie sądzę, że ktokolwiek będzie ją dobrze wspominał. A w tym roku szkolnym TYLKO z polskiego mam ocenę dostateczną - zajebiście. Nawet matmę tak oggarnęłam, że zostałam pochwalona i dostałam 4. Ale z polskiego nie. Co z tego, że przez cały czas czytałam lektury, robiłam zadania i chyba nigdy nie miałam żadnej kapy. Pierwszy raz w życiu ktoś zauważył, że najwidoczniej nie zasługuję na 4 albo 5.

O fuck, ależ się rozpisałam, wybaczcie! Ale chyba musiałam to z siebie wylać :D Teraz idę dalej ogarniać angielski, bo od wczoraj ciągle mi towarzyszy, co jest bardzo przyjemne! A później na skrzypce :))

Trzymajcie się ciepło, bo ciepło na dworze! :D
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

ALOHA : DD

sobota, 21.kwietnia.2012, 12:24
Cześć! :D Witam was tego pięknego dnia, z tym pięknym słońcem za oknem i pachnącym mieszkaniem od PRONTO i płynów do podłogi :D Haha, tak tak, za dwa tygodnie matura, a ja postanowiłam zrobić ogromne porządki, żeby mama się ucieszyła, no i dlatego, że po prostu mi się CHCIAŁO :D Ale powiem wam, ja nie mogę się za dużo uczyć. Wczoraj rano uczyłam się z przyjaciółką i później taaak mnie głowa bolała, o masakra! Jeszcze pojechałam później na skrzypce, więc mój łeb wybuchał, aż poważnie się zastanawiałam, czy wsiadać do samochodu!

Byłam wczoraj na lekcji skrzypiec, tak jak wcześniej pisałam, a nie miałam lekcji w tamtym tygodniu. Niedobrze robić sobie takie przerwy, bo wczoraj tak mnie ręce bolały :P Ale fajnie było, chociaż połowę czasu przegadałyśmy z K. o pracy, ślubach itp :D Przez co musiałam siedzieć dłużej, ale na dobre wyszło :)

Na pewno będę mieć 2 tygodnie pracy podczas kolonii stacjonarnych i może nawet uda się wyjechać z dzieciakami na obóz taneczny na 2 tygodnie! Ale to jeszcze akurat nic pewnego. Cieszę się bardzo, bo to już jakieś doświadczenie no i przyjemność :) A dziewczyna, z którą mam skrzypce pracuje tam i super się dogadujemy, także spoko :D

Ostatnio wysyłałam do różnych biur podróży CV, żeby być wychowawcą podczas kolonii i tak po prostu trafiłam na ogłoszenie z Calzedonii i wysłałam. Stwierdziłam, że w sumie i tak nie zadzwonią, bo potrzebują osoby z doświasdczeniem, a tu co! Babka dzwoni do mnie kilka dni temu, czy w przyszłym tygodniu mogę przyjśc do pracy. NO NIE! Gdyby nie ta matura :D No ale cóz, nie ta praca, to inna :)

Bardzo, ale to bardzo się cieszę, że kończy się szkoła, że pogoda się chociaż trochę poprawia i że jest super :)
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

pozytywne podsumowanie życia :D

niedziela, 15.kwietnia.2012, 16:10
Pogoda ostro do bani, chociaż w piątek było ładne słońce i wybrałam się na rowerze do lekarza zrobić bilans, no i przy okazji kupiłam zapięcie do roweru, bo jedno wisi na kierownicy ale nie ma klucza xd Ale to już chyba pisałam. A najlepsze, że weszłam do sklepu, czekam w kolejcie i tak myślę, kurde... jak to się NAZYWAŁO? I nie umiałam przypomnieć sobie, że zapięcie do roweru nazywało się zapiecie. Na szczęście pisałam o tym do S. więc sprawdziałam w telefonie - ściana :D

Wróciłam w piątek ze szkoły przed 13 i planowałam umyć sobie rower, ale mówię - co tam, najpierw obejrzę przyszły odcinek Przepisu na życie w necie :D No to zrobiłam sobie kawy, przebrałam się, położyłam się w łóżku i obejrzałam, bo miałam godzinę czasu :D Piszę S. że to jest super życie, jak tak sobie mogę obejrzeć serial i napić się kawy bez stresu :D Na co od odpisał "ideał to: dać jakies korki, pouczyć się angielskiego, jechać na skrzypce, obejrzeć serial, spotkać się z całą wsią (tutaj nazwa miejscowości naszej xd) i ze mną, jeździć co tydzień w góry ze znajomymi i śpiewać przy ognisku a potem w kościele i spać parę godzin, żeby głowa nie bolała a przy tym cały czas chudnąć" Haha, ale się zaczęłam śmiac, to było super! Dosłownie opisał móje wymarzone życie, które oczywiście takie jest, ale w niektórych momentach jest dokładnie takie!:D Oczywiście zapomniał o mojej ukochanej i wymarzonej kawiarni <3 To był chyba jeden z lepszych smsów, które dostałam od niego i od kogokolwiek :D

Drodzy Państwo, za 2 tygodnie w piątek po południu ZAKOŃCZENIE ROKU SZKOLNEGO. Za to za 3 tygodnie w piątek przed południem MATURA Z POLSKIEGO. Hahahaha, czyż to nie jest cudowne?! :D
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

poświąteczne opowieści :D

wtorek, 10.kwietnia.2012, 09:48
Aaaaale dawno mnie nie było, ojejajeja! Właśnie mam przed sobą stos różnych zadań do szkoły na jutro, ale oczywiście uznałam, że najpierw lepiej napisać coś na blogu, bo głupio tak, że dawno nie pisałam!

Święta minęły, cudownie minęły, naprawdę :) Nie spodziewałam się, że będą takie fajne. W czwartek i piątek kościół wieczorami, a całkowitym wieczorem próba i czuwanie, co bardzo mnie ucieszyło, bo dawno już nie śpiewałam i w końcu mogłam :) Poza tym, to było jakieś inne i lepsze niż w tamtym roku, wszyscy byli jacyś lepsi. Nie umiem tego opisać, ale ważne są dla mnie takie wydarzenia w kościele, kiedy cała młodzież się jednoczy, wszyscy są razem, jedni śpiewają, inni tylko słuchają i jest pięknie :)

W sobotę wieczorem świętowaliśmy już z S. i z moimi rodzicami u mnie w domu, bo on już w sobotę świętuje, więc trochę zmieniliśmy zwyczaj :D I było super! W niedzielę prawdziwe śniadanie wielkanocne u babci :) Najpierw msza na 6 rano (pobudka 4:50 ; o) a później jedzonko i winko :) Po południu jechaliśmy do rodziny S. której jeszcze nie znałam no i wiadomo, jak to w rodzinie- było super :D Wesoło, procentowo i dużo zamieszania, ale nalewka z aronii jest numerem jeden w moim menu alkoholowym :D Powiem wam, że chyba nigdy nie piłam nic lepszego, prócz nalewek moje dziadka, oczywiście xD Ale to było cudo, wypiłam kilka małych kieliszków, było PRZEPYSZNE, słodkawo-mdłe, jak jakiś sok, a jednak dawało kopa, bo później nieźle w głowie mi wirowało :D Ale za to na drugi dzień byłam mega zdrowa :) No a poniedziałek minął mniej hucznie i w sumie dobrze, bo już nie miałam siły :P Oczywiście zostałam oblana przez mojego z super ZIELONEGO PISTOLECIKU, kiedy owiózł mnie z kościoła xd No więc kiedy pojechałam do niego, na wstępie został oblany i był cały mokry :D Niestety później zaatakował nas nieźle jego brat no i tak każdy zaskakiwał się tego dnia :D

Teraz trzeba już wrócić do rzeczywistości, bo moja notka jest tak samo chaotyczna, jak całe te święta xD Czekają na mnie zadania, których oczywiście nie chce mi się robić ^^

Cieszcie się i radujcie, bo podobno wiosna idzie! :D
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

puszystość jest piękna :)

czwartek, 29.marca.2012, 12:54
No i znowu siedzę w domu :D Jakie życie jest piękne! Uwielbiam obudzić się rano, nawet wcześnie rano, włączyć telewizor, zrobić sobie śniadanie i sieeeeedzieć :D Własnie dlatego lubię wstawać rano, bo nie muszę się spinać, że zaraz będzie południe a ja nic nie zrobiłam. Bo mogą oglądać ddtvn, iśc do dziadków, na siłownię, a później się uczyć.

A czemu siedzę w domu? Bo mam rekolekcje. I to znowu kolejna rzecz, której w mojej szkole nie lubię. Że nie lubię, to chyba złe słowa, bo jakkolwiek by było, to nasza indywidualna sprawa jak do tego podchodzimy, ale mogę powiedzieć, że nie toleruję tego, co tam się dzieje. Wiecie, moja szkoła to, można powiedzieć, szkoła z zasadami. Rzadko zdarza się, że zwolnią nas z ostatniej lekcji, kiedy nie ma nauczyciela i nie pozwalają robić imprez szkolnych w czasie lekcji. Nawet dzień maturzysty odbywał się tylko na przerwach ^^.

No ale co do rekolekcji. Zwykle było tak - pierwszy dzień jakieś wykłady, które w ogóle nie miały sensu, nie były interesujące. Drugi dzień WYJAZD. Co było totalnym bezsensem, bo wszyscy jedynie robili na ten wyjazd zapasy %% i tak czcili święte miejsca. No i tutaj pojawiają się te zsady - nie ma opcji, że kogoś na rekolekcjach nie będzie! Ja chodziłam co roku. W tym roku postanowiłam, że nie chce mi się i idę tylko w piątek na mszę. Choć na mszy ludzie rozwiązują krzyżówki, grają w karty, słuchaj muzyki albo grają w gry, to właśnie moja indywidualna sprawa, że chce iść. Bo chodzę do kościoła i jest to dla mnie ważne. Niech sobie robią co chcą, a ja sobie tam w środku będę przeżywać.

Oczywiście na wyjazd też bym pojechała, bo chyba źle bym się czuła gdybym to olała, ale w tym roku nie było :) Więc wymyśliłam, że na usprawiedliwieniu napiszę sobie, że miałam grypę jelitową :D A gdyby nasza wychowawczyni robiła nam kazanie, czemu tylu ludzi nie było to jej powiem, że wcale nie żałuję, bo tego, co jest organizowane w naszej szkole podczas rekolekcji, rekolekcjami nazwać nie można. Zapraszam do mojej wsi, gdzie rekolekcje to był jeden z lepszych momentów jakie nasza młodzież przeżyła :D

Kolejna sprawa, o której chciałabym powiedzieć to puszystość kobietek :)
Znacie siostry Grycan? Ja ostatnio oglądałam Wojewódzkiego i były u niego, i szczerze powiem, że pierwszy raz je widziałam ;p Jest to mama i trzy córki - wszystkie są dosyć puszyste :D I tak sobie ostatnio gadałam z mamą, że kurde.. To jest niesprawiedliwe, jak niektórzy śmieją się z takich grubszych osób, poniewierają i w ogóle. Ok, jestem w stanie przyznać, że 19letnia siostra Grycan nie przejmuje się tym, jak wygląda i choć jest mega szczęśliwą osobą, może mieć problemy ze zdrowiem przez swoją otyłość.
Ale jest tyle babeczek, które mają trochę za dużo w biodrach. Tylko, że jak dobrze się ubiora to wyglądają SUPER! Naprawdę, jak czasem widże  jakąś babkę w średnim wieku, która ma fajny płaszczyk, buciki na obcasie, no cudo!

Oczywiście to nie znaczy, że ja przestanę chodzić na siłownię i olewać to, że też mam w niektórych miejscach za dużo, bo moim zdaniem to jest super :D Chodzę, bo super się po tym czuję :) I widzę, że zmalały mi biodra w ciągu tych trzech miesięcy, co jest dla mnie mega super wiadomością, gdyż biodra były i są moją udręką :D

Także drogie panie, nawet jeśli macie czegoś za dużo i lubicie to w sobie, to zapiszcie się na siłownię/fitness, bo warto ćwiczyć! Nie tylko żeby schudnąc milion kilogramów, ale żeby być zdrowym i zrzucić chociaż trochę :)

BTW!! Uważam, że mama sióstr Grycan jest PRZEPIĘKNA! Jak ją zobaczyłam u Kuby, no to myślę "super kobieta" i jak widzę zdjęcia w necie, te jej super rude włosy i naprawdę super figura są fascynujące :)
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

waagarowicza dzień : )

środa, 21.marca.2012, 19:39
Szczerze? W ogóle nie planowałam dzisiaj wagarować! Tak z czystej głupoty, może przemęczenia, wymieniając się wydarzeniami z mamą, powiedziałam "eech.. a jutro dzień wagarowicza" a ona na to, czy zostaję w domu :d No to jak tutaj nie skorzystac z takiej okazji!

No i zostałam. Wyspałam się i o 10 pojechałam na siłownię :) Kurcze, nawet fajnie tak samej sobie tam być, bo mnie nikt nie rozprasza i nie myślę o nie wiadomo czym. Biegłam dzisiaj całe DZIESIĘĆ minut bez przerwy na biezni xD To jest wyczyn, w moim przypadku, bo naprawdę nienawidzę biegać i robię wszystkie inne ćwiczenia, byle nie to :) Ale spiełam się i w efekcie było mi niedobrze, no ale cóż :D

Przyszła tez do mnie dziewczyna na korki, wcześniej ZNOWU robiłam matmę, w co uwierzyć nie mogę, a później poszłam sobie do dziadków i jak zwykle wróciłam na bombie :D Jak nie naleweczka, to wineczko no i jazda :D

Lubię być u moich dziadków :) W tej mojej wsi czuję się najlepiej :)
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

wiosna w naszych głowach :)

sobota, 17.marca.2012, 11:45
Drodzy blogowicze, pewnie w waszych skromnych blogowych prograch dzisiaj będzie mnóstwo wiosny! A być może jest już od wczoraj :D Powiem wam szczerze, że mój śląsk dzisiaj kwitnie. Właściwie pewna jego część, czyli moja wioska piękna :D
Ale nawet kiedy ostatnio stałam na przystanku tramwajowym i widać już było pierwsze słońce, mnóstwo ludzi, te obleśne tramwaje, których szczerze nienawidzę to zauważyłam pewną różnicę. Że ludzie są jacys inni, chyba weselsi, może dlatego, że mogli założyć płaszcze wiosenne!

Ja właśnie wczoraj ubrałam płaszcz wiosenny i było mi cieeepło. Choć poruszałam się autem, to i tak kiedy wychodziłam było super :D

Wczorajszy dzień się trochę skomplikował, bo miałam go spędzić z moim lubym oraz z matmą, ale nie wyszło, bo musiał iść niespodziewanie do pracy. No i spędziłam wczoraj kolejne 1,5h w tym tygodniu w bibliotece a po 17 pojechałam na hennę i regulację brwi do mojego ulubionego salonu w mojej mieścinie :D Nie wyobrażacie sobie, jakie miłe dziewczyny pracuja w tym salonie. Jest to salon fryzjerski i w środku jest także gabinet szalonej kosmetyczki, którą uwielbiam :D
No i przez to, że wieczór spędziłam w domu zrobiłam do końca moją bibliografię maturalną, tzn. dopracowałam ją i napisałam całą prezentację, więc robota z głowy :P
Byle tylko moja wybredna polonistka zatwierdziła bibliografię i można się cieszyć wolnością :)

Wczoraj byłam na trzeciej lekcji skrzypiec, które także spędzam w super atmosferze, bo uczy mnie dziewczyna kilka lat starsza ode mnie :D Uśmiejemy się zawsze! Za to bardzo mnie chwali i cieszy się, że kiedy fałszuję to słyszę to i od razu sie poprawiam :D No ale mogę przyznać, że trochę mam to muzyczne ucho z czego bardzo się cieszę :) A gra na skrzypcach? Super, jestemw nich zakochana :) Chociaż wczoraj grałam 1,5h na stojąco i już mi się odeciało i w domu nie grałam xD A dzisiaj znoooowu mam zakwasy!

Pisałam ostatnio o tym, że tęskno mi za tymi, których dawno nie widziałam. Sytuacja nie poprawiła sie zbytnio, jedynie dostałam smsa, ale ogólnie to jakoś było mi to obojętne. Tzn. nie mam tego w dupie, bo przykro mi, ale przecież nie będę się wciąż prosić :)
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

wiosenne porządki ;)

niedziela, 11.marca.2012, 11:29
Wiosenne porządki mojego pokoju już prawie zakończone :D Wczoraj postanowiłam, że oczywiście zamiast się uczyć będę sobie sprzątać. Ostatnio mieliśmy mały remont, który przyniósł wiele kurzu i jakiegoś okropnego pyłu z róznych rzeczy i osiadło to WSZĘDZIE. Mimo że sprzątało się co sobotę, to i tak to wracało, bo tata znowu coś tam robił :) Ale na szczęście już koniec, więc wczoraj postanowiłam posprzątać dokładnie swój pokój :)

Najważniejsze dl amnie było posprzątanie wnętrz szafek, w których panował chaos :D Jakiś czas temu ogarnęłam szafę i szafkę z ciuchami, więc teraz przyszedł czas na resztę. No i uporządkowałam trzy szafki oraz szufladę :) Przy okazji zrobiłam sobie pudełko wspomnień, do którego powkładałam rzeczy, które zawsze w jednym miejscu leżały, albo które przypadkowo znalazłam z czasów podstawówki, albo gimnazjum. Aż się sama buzia raduje, kiedy widzi się takie rzeczy :) Oglądnęłam też kilka zdjęć, wśród których była moja obecne (już niedługo <3) klasa i w sumie to usmiechnęłam się sama do siebie. Ale tylko dlatego, że zdjęcie to było z pierwszej klasy i jeszcze każdy siebie wzajemnie wielbił :D

Usunęłam także drukarkę i dałam ją w inne miejsce, dzięki czemu mam teraz caaałą półkę wolną aby zawalić ją różnymi rzeczami, które już się tam znalazły :D Oczywiście wytarcie kurzy, podłogi i odkurzanie także nastąpiło. Ale myślę, że taką totalną walkę z kurzem podejmę w przyszłym tygodniu, czy tam kiedyś, bo już wczoraj czasu nie było :D

Wiosenne porządki prawie gotowe, a wiosny nie widać xD Bo póki co, za oknem wietrznie i czasem deszczowo. Ale pewnie w końcu przyjdzie :) A jak u was przedwiosenny nastrój? :))
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

mój dzień i was wszystkich :)

czwartek, 8.marca.2012, 21:12
Dzisiaj spędziłam baardzo miły obiad z moim ukochanym, na który to właśnie on mnie zaprosił :)
Później super wieczór, jak zwykle pełen lenistwa, bo to najlepsze ^^

A teraz? Teraz przejrzałam sobie portale społecznościowe i inne takie, i kolejny raz w tym tygodniu myślę sobie, jakie przykre jest to, że tak wiele ludzi o innych zapomina.
I nigdy nie chciałabym powiedzieć, że może kiedyś zrozumie ten ktoś, jak zostanie sam i wtedy sobie o mnie, czy tam ogólnie o innych ludziach przypomni.
Niech im będzie dobrze. Ale szkoda, że wszyscy tak postępują, wielka szkoda.

Tak sobie o tym mówię byle jak, ale jest mi naprawdę przykro. Chciałabym, żeby wróciło dawne "kiedyś" lub przyszło doskonalsze "jutro" w niedalekiej już przyszłości.

Bawcie się, kobietki :) Dobrze, że mam jego i mogłam właśnie z nim spędzić ten dzień :)
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

chore sytuacje

poniedziałek, 27.lutego.2012, 20:53
Nienawidzę mojej szkoły i nauczycieli, którzy się w niej znajdują. W ogóle wszystko, co się w niej znajduje jest durne, nic durniejszego na świecie nie znam. Ostatnio nawet fajnie jest z dziewczynami, które lubię, z którymi dużo się śmieję i chociaż to mnie cieszy, kiedy tam jadę :)

Poza tym, szkoła ta, jak i całe to miasto, jest perfidna. Mam perfidną nauczycielkę z polskiego, która pragnie jedynie nas zgnoić i wyśmiać, najlepiej każdego pojedynczo na forum całej klasy, a nie przygotować do matury. Kiedyś jeszcze umiałam się do niej uśmiechać, ale teraz? Dzisiaj nawet niechcący przewróciłam oczami do koleżanki, jak gadała coś tępego, jak zwykle, i przez chwile zrobiło mi się głupio, ale po chwili zupełnie to olałam.

Poza tym, była dzisiaj DEBATA, której celem było zaprezentowanie się naszych przyszłych zastępców przewodniczącego oraz rzeczników praw ucznia. HELP! Ci ludzie są jacyś bez mózgu, naprawdę. Gadają takie głupoty, że w dupie się to nie mieści. Z boku stał mikrofon, do którego można było podchodzić i zadawać pytania. W pewnym momencie tych żałosnych wypowiedzi oraz pytań miałam ochotę podejść do tego mikrofonu i powiedziec, że jedyne co oni sobą prezentują, to kompletnie żałosna postawa i obiecywanie gruszek na wierzbie. Grunt, żeby się wszyscy śmiali, jak taki czubek powie trzy tępe słowa i już myśli, że wygrał.

Stwierdzam, że to chyba ja nie miałąm mózgu, kiedy pchałam się do tego smierdzącego miasta :P Tyle ode mnie, mam nadzieję, że wasze życie szkolne jest lepsze ^^
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

no bo czasem się coś zmienia ;)

niedziela, 19.lutego.2012, 21:40
Czasem coś się zmienia i nie jest tak jak zawsze. Może jest tak dlatego, żeby ludziom nie było nudno, więc kiedy jest ciągle dobrze, czasem musi być źle.

Jeżeli chodzi o pierwszy tydzień w szkole po feriach, było świetnie. Pod względem towarzyskim, jak i edukacyjnym poszło bardzo dobrze. Złapałam aż cztery piątki z czego jestem dumna :).

A tutaj? A tutaj gdzie zawsze jest mi dobrze, od połowy tygodnia wcale nie było. Nie chcę mi się w ogóle tej całej sytuacji opisywać, bo przez to tylko niepotrzebnie posprzeczałam się z S. i właściwie to już odeszło, a było bezsensem. Chodziło głównie o to, że bardzo tęsknie za tymi, których już tak dawno nie widziałam.

A poza tym, ciągle płaczę. Jak nie ze szczęścia, że jest super to z różnych przyczyn, które mnie przytłaczają. Czasem chciałabym się tak głośno przy wszystkich wypłakać, ale to wstyd, więc tak robić nie będę. Bo po prostu czasem zdarzy się powód, a ja już mam taki odruch, że automatycznie mam łzy w oczach i trudno mi to powstrzymać. Czasem to są błahe powody, że aż głupio, że tak się rozkejam, a czasem nie.

No dobra, dosyć tego smucenia. Chciałam dziś kupić sobie buty już jakieś na wiosnę, ale same brzydkie były no to kupiłam sobie torebkę. Fajna, duża, w końcu wszystko mi się zmieści :)

To kończę, miłego wieczoru i kolejnych dni. Mam nadzieję, że ten tydzień będzie mniej hardkorowy i coś sobie tutaj popiszę :)

:*
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

koniec zawsze nadchodzi ;>

piątek, 10.lutego.2012, 17:09
No i tak właśnie niektórym ferie się zaczynają, a innym kończą. I cóż tu począć? No nic, trzeba żyć :) Wróciliśmy niedawno z feriowego wyjazdu w luksusach. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej - jak to się mówi :) Ale powiem Wam, że tam to był odjazd! JEszcze NIGDY nie mieszkałam na wakacjach w takich warunkach. Kupiliśmy bon na grouponie (pewnie już pisałam) do hotelu, który jest takim dworkiem. Na zdjęciach jego wnętrza wyglądały cudownie! A na żywo? Zrobiłąm TAKIE oczy, kiedy weszliśmy do środka. Wszystko w kremowych kaflach i płytkach, stoły i krzesła w jadalni starodawne, kremowe, obrusy do ziemi, wielkie świecznik i piękne zastawy. Jedzenie przepyszne i dużo, wyobór podczas śniadań był ogromny, ponieważ był bufet szwedzki :) 

Poza tym, korzystaliśmy także z masażu i sauny, które były w cenie, co też było bardzo przyjemne. Tzn. masaż był super, tylko ten koleś, który go robił bardzo dużo ze mną gadał, aż w końcu już nie zaczynałam kolejnych tematów, bo bardziej mnie to relaksowało, jak nic nie mówiłam xD Za to sauna. No cóż, ja boję się takich małych pomieszczeń, a tym bardziej takich, w któych nie da się oddychać :D Poza tym, to było dziwne i nudne :P Ale był fajny duży prysznic z takimi natryskami, więc to był jakby drugi masaż :D

Poza tym, szkoda, że już koniec ferii :) Jeszcze tylko weekend i znowu powrót tam, gdzie najmniej chcę powracać. Jak sobie znowu pomyślę, że będę musiałą godzinę marznąć w zamarzniętym jesczze bardziej niż ja ikarusie, to mi słabo ;x No ale, chciałam głupia szkołę w mieście, to mam :)
nothing's gonna change my love for you.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:


2008
styczeń (5)
luty (2)
marzec (3)
kwiecień (1)
maj (11)
czerwiec (5)
lipiec (2)
sierpien (3)
wrzesień (3)
listopad (1)

2009
styczeń (1)
luty (4)
marzec (1)
kwiecień (10)
maj (9)
czerwiec (12)
lipiec (11)
sierpien (4)
wrzesień (3)
październik (4)
listopad (2)
grudzień (2)

2010
styczeń (4)
luty (6)
marzec (5)
kwiecień (1)
maj (8)
czerwiec (11)
lipiec (13)
sierpien (7)
wrzesień (6)
październik (3)
listopad (3)

2011
styczeń (4)
luty (10)
marzec (6)
kwiecień (12)
maj (14)
czerwiec (10)
lipiec (10)
sierpien (14)
wrzesień (7)
październik (6)
listopad (4)
grudzień (5)

2012
styczeń (4)
luty (5)
marzec (5)
kwiecień (4)
maj (3)



________________________________

szablonet


Księga Gości, o mnie, polub.